Kasia, lat 16, opisuje przemoc, której doświadczyła

„Zaczęło się, kiedy miałam jakieś osiem lat i razem z siostrą pojechałam z wizytą do cioci i wujka. Ciocia z moją siostrą i kuzynkami wyszły z domu, ale ja się źle czułam i nie poszłam z nimi. Wujek wtedy powiedział, że zna taką zabawę, dzięki której poczuję się lepiej. Mówił, że to taka specjalna zabawa i że możemy się pobawić lalką Barbie mojej kuzynki. W trakcie zabawy Barbie wyszła za mąż i pojechała w podróż poślubną. Wujek powiedział, że chętnie pokaże mi czym się zajmują ludzie w podróży poślubnej, tylko nie wolno o tym nikomu powiedzieć, bo będą poważne kłopoty.

 

Wujek zdjął lalce ubranie, a potem to już nie pamiętam, co się dalej stało. Powiedział, że mi pokaże, co się robi w tej zabawie, i że będzie mi się to podobać. Trudno mi opowiadać o tym, co się później działo. A potem musiałam obiecać, że nikomu o tym nie powiem. Powiedział, że nikt by i tak nie zrozumiał i że wszyscy by się na mnie gniewali. Potem dał mi słodycze. Od tego czasu ile razy byłam u nich z wizytą, zawsze do czegoś dochodziło.

 

Na początku był nawet miły, i chociaż nie chciałam, żeby to robił, to również nie chciałam, żeby się na mnie gniewał. Udawałam, że nic się nie działo.

 

Potem zaczęłam się go bać, co go złościło. Coraz trudniej było udawać, że nic się nie dzieje, ciągle o tym myślałam i byłam ciągle przybita. Mama dopytywała się, co mi jest, ale nie mogłam jej powiedzieć – wujek mówił, że byłaby na mnie bardzo zła, a poza tym nikt by mi i tak nie uwierzył. Ciągle się bałam, byłam zmartwiona i czułam się uwięziona – nie mogłam nikomu nic powiedzieć, a jednocześnie nie mogłam tego powstrzymać.

 

Zaczęłam się kaleczyć. Koleżanka w szkole, której się zwierzyłam powiedziała mi, że widziała w telewizji taki program, gdzie dziewczyna zadzwoniła do Childline[1]. Pomogła mi też znaleźć ich numer i pozwoliła skorzystać z telefonu swojej mamy.

 

Tam ze mną porozmawiali i dzięki temu poczułam się lepiej. Koleżanka opowiedziała o tym swojej mamie, a ta powiedziała mojej mamie. Mama się bardzo zdenerwowała, ale nie była na mnie zła. Powiedziała, że bardzo jej przykro, że do tego doszło, ale że to nie była moja wina. Potem zadzwoniła na policję. Ludzie z policji i z opieki społecznej złożyli nam wizytę i byli bardzo mili. Poprosili, żebym opowiedziała im, co się stało. Długo to trwało. To nie było tak, jak się czasem widzi w telewizji – to był zwykły pokój, nie na posterunku policji. Wujek został aresztowany.

 

Już nie utrzymujemy kontaktów z ciocią i kuzynkami, bo się pogniewali na nas za to, że mama wezwała policję. Mama mówi, że tak jest lepiej, że to się już skończyło, i że nic nam nie grozi. Czuję się teraz o wiele lepiej.”

 

Jeśli potrzebujesz pomocy, zadzwoń do Childline: 0800 1111.



Support us About our leaflets
Order our leaflets
see also

Related Information

Translations

Podcasts

Read me

Campaigns

© 2011 Royal College of Psychiatrists